Plac, który tętnił handlem
Plac Rapackiego, położony w samym sercu Torunia, długo przed wybuchem II wojny światowej stanowił jedno z najważniejszych miejsc handlowych w mieście. Jego historia sięga czasów średniowiecza, gdy nosił nazwę placu Nowomiejskiego, a później świętej Katarzyny. W okresie międzywojennym, po nadaniu mu imienia ministra Rapackiego, plac był nie tylko reprezentacyjną przestrzenią, ale przede wszystkim tętniącym życiem targowiskiem. Każdego ranka, z wyjątkiem niedziel i świąt, plac wypełniał się straganami, wozami konnymi i ciężarówkami dostawczymi, a w powietrzu unosił się gwar rozmów, nawoływań sprzedawców i odgłosów targowania. Dla mieszkańców Przedmieścia św. Katarzyny i całego Torunia był to codzienny punkt obowiązkowy – miejsce, gdzie zaopatrywano się w świeże produkty, narzędzia czy odzież.
Co sprzedawano na targowisku?
Oferta handlowa placu Rapackiego była niezwykle różnorodna. Dominowały produkty spożywcze prosto z okolicznych wsi i gospodarstw. Chłopi z podtoruńskich miejscowości, takich jak Wielka Nieszawka, Brzoza czy Górsk, przywozili swoje płody w drewnianych skrzyniach i wiklinowych koszach. Na straganach można było znaleźć:
- świeże warzywa i owoce sezonowe – ziemniaki, kapustę, jabłka, śliwki, a latem truskawki i maliny;
- nabiał – mleko, śmietanę, twaróg i masło, często pakowane w gliniane garnki;
- mięso i wędliny – wyroby od lokalnych rzeźników, sprzedawane na wagę z dużych bloków;
- jaja, drób i króliki – żywe lub już przygotowane do spożycia;
- miód, grzyby leśne oraz zioła suszone.
Oprócz żywności na placu odbywał się handel rzemieślniczy: kowale oferowali podkowy i narzędzia, szewcy wystawiali buty, a garncy – naczynia gliniane. Okres przedświąteczny szczególnie ożywiał targowisko – pojawiały się stragany z ozdobami choinkowymi, opłatkami i wigilijnym karpiem. Handlowano także używaną odzieżą, pasmanterią i drobnym sprzętem domowym. Towary układano na prostych stołach, płachtach rozłożonych na bruku lub w drewnianych budkach, które na noc zamykano na kłódki.
Stałe punkty handlowe i rzemieślnicy przy placu
Targowiska na placu nie były jedyną formą handlu. W kamienicach otaczających plac Rapackiego mieściły się niewielkie sklepy i warsztaty, które nadawały okolicy charakteru handlowego centrum. Piekarnia przy północnej pierzei zaopatrywała mieszkańców w świeży chleb i bułki, a jej witryna często kusiła zapachem drożdżówek. W sąsiedztwie działał sklep kolonialny oferujący kawę, herbatę, cukier w głowach oraz przyprawy korzenne, które roznoszono w papierowych torebkach. Nie brakowało też sklepików z mydłem, świecami i naftą – artykułami codziennego użytku. Rzemieślnicy, tacy jak blacharze, stolarze czy szklarze, mieli swoje pracownie w oficynach i suterenach, a ich wyroby często trafiały na stragany. Plac Rapackiego pełnił również funkcję punktu obsługi wozów i furmanek – przy placu znajdowała się waga miejska, przy której ważono towary, a także studnia, z której czerpano wodę dla koni. Handlowi towarzyszyła specyficzna atmosfera: mieszanka zapachów (świeże warzywa, zioła, wilgotna ziemia i pot zwierząt) oraz odgłosy (dzwonki rowerów, krzyki dzieci i targowanie się gospodyń) tworzyły niepowtarzalny koloryt. Dla wielu torunian przedwojenny handel na placu Rapackiego był nie tylko transakcją, ale i wydarzeniem społecznym – miejscem spotkań, wymiany informacji oraz pokazywania lokalnych nowinek. Niestety, wybuch II wojny światowej w 1939 roku gwałtownie przerwał tę tradycję. Plac został zamknięty dla handlu, a wielu kupców i rzemieślników straciło swoje źródło utrzymania. Dziś, spacerując po odnowionym placu Rapackiego, trudno sobie wyobrazić tamten gwar i ścisk – ale wspomnienie przedwojennego targowiska wciąż żyje w opowieściach najstarszych torunian.