Narodziny legendy: od piwnicy do kultowego klubu
Klub Studencki „Od Nowa” powstał w 1958 roku w piwnicach Domu Studenckiego nr 1 przy ulicy Gagarina. Początkowo był to skromny lokal, w którym studenci Uniwersytetu Mikołaja Kopernika organizowali spotkania przy herbacie i gitarze. Pierwsza anegdota mówi o tym, jak grupa zapaleńców z Wydziału Sztuk Pięknych, nie mając środków, przyniosła własne krzesła i stół bilardowy z bursy. Gdy w trakcie otwarcia zgasło światło, koncert inauguracyjny odbył się przy świecach – a publiczność, zamiast wychodzić, zaczęła śpiewać studenckie szanty. To właśnie ta spontaniczność stała się znakiem rozpoznawczym „Od Nowy”.
W latach 60. klub rozrósł się, zyskując reputację miejsca, w którym można było posłuchać zakazanego jazzu i awangardowej poezji. Zdarzyło się, że podczas jednego z pierwszych występów jazzowych… saksofonista wpadł w taki trans, że przewrócił stojak z kuflem piwa, a pianista, ślizgając się na mokrej podłodze, dokończył utwór w pozycji leżącej. Publiczność uznała to za część show.
Gwiazdy, absurdy i nieplanowane spektakle
W „Od Nowie” występowały legendy polskiej sceny – od Czesława Niemena przez Dżem, po Maanam. Każdy koncert owiany jest anegdotami. O tym, jak Niemen przed koncertem w 1972 roku poprosił o… butelkę mleka, a technikom kazał przynieść kwiaty doniczkowe, by „mieć więcej natury na scenie”. Gdy na próbie okazało się, że brakuje prądu, wokalista zaśpiewał a cappella cały „Sen o Warszawie”. Inna historia dotyczy zespołu Lady Pank – podczas pamiętnego występu w 1985 roku pękła struna w gitarze basowej, a muzyk, nie mając zapasowej, pożyczył instrument od… widza siedzącego w pierwszym rzędzie. Koncert przerwał się na kilka minut, ale nikt nie narzekał – w zamian zespół zagrał bis.
Nie tylko muzyka tworzyła atmosferę. Klub słynął z wieczorów poetyckich – podczas jednego z nich poeta Stanisław Barańczak, odczytując wiersz o odwilży, nagle przerwał, bo do sali wpadł ochroniarz z… przyniesioną przez studentów pluszową małpą. „To symbol wolności” – wyjaśnił poeta, sadzając małpę na pulpicie. Anegdotę tę powtarzano potem przez lata, jako dowód na przenikanie się sztuki i absurdu w tym miejscu.
Opozycja w piwnicy i magia peerelowskiej codzienności
W latach 80. „Od Nowa” stała się ostoją niezależnej myśli. W klubie odbywały się nielegalne spotkania opozycjonistów, drukowano ulotki na powielaczu ukrytym za barem. Z tego okresu pochodzi historia o tym, jak podczas kontroli milicyjnej studenci błyskawicznie zamienili stół z materiałami w… stół bilardowy, a funkcjonariusz, zamiast rewidować, chciał zagrać partyjkę. Kierownik klubu, znany z poczucia humoru, odparł: „Panie władzo, najpierw herbata, potem bilard”. Herbata została podana, milicjant odszedł, a spotkanie opozycji dokończono po zmroku.
Inna anegdota dotyczy słynnych „kartek na piwo” – w czasach reglamentacji studenci wymyślili system, w którym każdy, kto recytował wiersz na scenie, dostawał dodatkowy kufel. Pewien profesor UMK, przebrany za studenta, wyrecytował „Redutę Ordona” i… zebrał taki aplauz, że musiał uciekać, zanim prawdziwi studenci odsłonili jego tożsamość. To właśnie takie drobne wydarzenia – pełne ironii, śmiechu i buntu – ukształtowały ducha „Od Nowy” na dziesięciolecia.
- W 1993 roku, podczas remontu, robotnicy znaleźli pod podłogą butelkę z listem z 1974 roku – studenci pisali o swoich marzeniach, by klub nigdy nie stał się „miejscówką dla snobów”.
- Do dziś w piwnicy klubu wisi plakat z 1981 roku: „Gramy, póki nie zgasną światła” – z datą, która okazała się prorocza dla stanu wojennego.
- Najkrótszy koncert w historii to 45 sekund – zespół punkowy „Białe Orły” zdążył zagrać tylko rozpoczęcie utworu, zanim ochroniarz wyłączył prąd (z powodu skarg sąsiadów). Publiczność i tak była zachwycona.